Obiekt moich westchenień, zakupy, kolega z seminarium

Pan_Cogito: Stoję obok supermarketu (intermarche). Podchodzi do mnie kolega ministrant który jest teraz w seminarium i pytał się mnie czy dobrze postapil idac tam. Wtedy pojawił się obiekt moich westchnień, Monika (dziewczyna która mi się podoba). Nie zwracała na mnie uwagi. Położyłem się na ziemii gdyż moze wtedy zauważyła by mnie, zero reakcji. Weszła do środka. Czekałem przy kasach jak wyjdzie, olała mnie. Wtedy poszedłem do domu. Przez chwile śniłem że dwaj pracownicy biedronki przekładali nieudolnie towar na półki. Ci dwaj pracownicy przypominali filmowego Pawlaka i Kargula. Teraz nastąpilo znowu przeniesienie w czasie. Robiłem zakupy w intermarche, zmierzałem do kasy i wtedy zauważyłem że ona na mnie czeka przed kasami i się usmiecha do mnie , wtedy dopiero mnie zauważyła. Co o tym sądzicie ?


caliah: Witaj Panie Cogito,

Wygląda na to, że sam czujesz, że niezbyt zręcznie nawiązujesz kontakt z Moniką. Trochę się w tym gubisz.
W nawiązanie tego kontaktu musisz „zainwestować” trochę więcej pracy.
Przemyśleć swoje działanie, a wtedy możesz spodziewać się oczekiwanego rezultatu.

Pozdrawiam

P.S. Nie strzelaj do forumowiczów, bo nie będzie miał kto Ci pomóc 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *